
Co by nastroić się na koniec sesji (tak, ja już swoją kończę, albo dopiero zaczynam, to się okaże :)), wypadałoby pomyśleć troszkę o tym, czego jeszcze nie zaliczyłam. A czego? Niemal wszystkiego. :) W indeksie widać tylko dwie oceny (śliczne piąteczki 8)), a pała z etyki reklamy sprawia, że mi się wszystkiego odechciewa. Dobija mnie fakt, że nawet jakbym chciała się pouczyć, to nie mam jak, bo nie robiłam notatek, zresztą na tych zajęciach byłam całe 2 razy (zresztą podobnie jak reszta mojej grupy, więc nawet nie mam możliwości zdobycia kserówek :D). Czeka mnie też powtórka egzaminu z reżyserii dźwięku i 5 dych w plecy za nieklasyfikację oraz montowanie czegoś, co zmontowane zostało, aczkolwiek prześladuje mnie złośliwość rzeczy martwych i projekt poszedł się delikatnie mówiąc jebać. :) Do tego jeszcze brak filmu na realizację obrazu i jestem w czarnej dupie. :D Bo nie będę wspominać o czerwcowym egzaminie potwierdzającym kwalifikacje zawodowe, zapewne nawet mnie do niego nie dopuszczą... ;) Ale, idąc za przykładem chłopca na różowym tle, chyba się aż tak tym nie martwię. :D
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz